Bielik z Gdyni powrócił do natury
W lipcu została znaleziona na gdyńskiej plaży i dzięki interwencji strażników miejskich trafiła pod skrzydła specjalistów. Do sił dochodziła w Pomorskim Ośrodku Rehabilitacji Dzikich Zwierząt „Ostoja”. Chodzi o młodą samicę bielika, która w poniedziałek, 24 sierpnia powróciła do natury. Została wypuszczona przez specjalistów na polanie w Parku Kolibki.
Ta historia rozpoczęła się 18 lipca br. Młoda samica bielika została znaleziona na plaży w Orłowie, przy wejściu nr 17. Po interwencji Straży Miejskiej została przewieziona najpierw do Przychodni Weterynaryjnej przy ul. Stryjskiej 25, a docelowo trafiła do Pomorskiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt „Ostoja”. Tam zajęli się nią specjaliści. Ich troska, opieka i odpowiednia rehabilitacja sprawiły, że ptak odzyskał siły i był gotowy na powrót do natury. Pokazuje to, że dobra współpraca specjalistów z samorządem i służbami miejskimi ma ogromne znaczenie i przyczynia się do ratowania dzikich zwierząt.
Wideo i montaż: Sławomir Okoń
Bielik został wypuszczony na wolność w poniedziałek, 24 sierpnia na polanie w Parku Kolibki. Kiedy pracownicy „Ostoi” otworzyli klatkę, ptak szybko poderwał się do lotu. Akcji przyglądali się m.in. gdyńscy strażnicy miejscy i przedstawiciele Wydziału Środowiska Urzędu Miasta Gdyni. Była to okazja do promowania ochrony dzikiej przyrody.
To dla nas najpiękniejszy moment, ale też trochę stresujący, bo to dzikie zwierzę i ostatecznie nigdy nie wiemy, jak się zachowa. Dzisiaj się udało, pięknie poleciała. Chwilę sobie przysiadła na drzewie i potem zaprezentowała nam swój piękny lot. Wypuszczamy ją tutaj, w Gdyni, na Kolibkach, ponieważ trafiła do nas z Orłowa. Jest to młody osobnik bielika. Wykluła się w tym roku. Prawdopodobnie jest to samica, tak tutaj można określić to z gabarytów. A dlaczego do nas trafiła? Trafiła w stanie wycieńczenia, skrajnego wychudzenia, z objawami zatrucia. Miała też stan zapalny organizmu, więc ptak bez specjalistycznej pomocy człowieka na pewno sobie by nie poradził. Trafiła do nas 18 lipca dzięki interwencji Straży Miejskiej. Właśnie dzięki współpracy mieszkańców, Straży Miejskiej i naszej ten piękny ptak mógł wrócić do natury, bo bez tego by to się nie udało – mówi Aleksandra von Mach-Taszer, dyrektorka Pomorskiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt „Ostoja”.
W chwili przyjęcia stan samicy oceniono jako zły. Masa ciała wynosiła jedynie 3280 g, co wskazywało na znaczne wychudzenie. Stwierdzono wychłodzenie organizmu, silne osłabienie, biegunkę oraz wybity prawy bark. Badania wykazały również zaburzenia pracy nerek i wątroby oraz obecność stanu zapalnego organizmu. W trakcie rehabilitacji prowadzono leczenie przeciwzapalne, płynoterapię, terapię wspomagającą pracę narządów wewnętrznych oraz intensywną suplementację. Regularnie monitorowano masę ciała, kondycję i wyniki badań krwi, które stopniowo wróciły do wartości prawidłowych. Dzięki podjętym działaniom bielik wrócił do pełni sił. 13 sierpnia jego masa ciała wynosiła 4600 g, co oznacza przyrost o ponad 1,3 kg względem masy przy przyjęciu. Obecnie ptak jest w bardzo dobrej kondycji.
Gdyńscy strażnicy miejscy przyznają, że obserwacja, jak ptak wraca do natury, to jedna z najpiękniejszych chwil w ich pracy. Przypominają również, jak się zachować, kiedy napotkamy dzikie zwierzę.
Jest to drugi bielik, który został odłowiony przez Straż Miejską. Jesteśmy bardzo dumni i szczęśliwi, że mogliśmy brać udział w takim pięknym wydarzeniu, jakim jest wypuszczenie na wolność, przywrócenie do natury tego pięknego ptaka. Warto przy tej okazji przypomnieć, że kiedy spotkamy dzikie zwierzę – niezależnie czy jest to ptak, lis czy inny gatunek, musimy pamiętać o tym, że dzikie zwierzęta nie są przyzwyczajone do bezpośredniego kontaktu z człowiekiem, jak kot czy pies, więc nie próbujmy odławiać ich na własną rękę. Są od tego odpowiednie służby, takie jak my, Straż Miejska. Posiadamy odpowiedni sprzęt do odławiania, do transportu takich zwierząt, więc jeżeli spotkamy takie zwierzę, wystarczy zadzwonić pod bezpłatny nr tel. do Straży Miejskiej – 986. Wówczas podjedzie patrol, który jest wyspecjalizowany w odławianiu takich zwierząt – mówi Leonard Wawrzyniak, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Gdyni.
Młoda samica bielika siedząca na konarze drzewa po wypuszczeniu na wolność (fot. Magdalena Czernek)
Przed wypuszczeniem bielika zaobrączkowano. Pozwoli to na pozyskanie cennych informacji dotyczących dalszych losów tego osobnika w przypadku jego ponownej obserwacji.
Obrączka jest narzędziem badawczym. Oprócz tego, że rozpoznamy, że to jest ten ptak, to wielokrotność spotkań i odczytów przynajmniej jednej z obrączek służy do badania trasy jego przemieszczania, trasy migracji. Znalazca nie musi w ogóle znać się na gatunkach, wystarczy, że dokładnie odczyta numer przynajmniej jednej z obrączek założonych na tego bielika, a przypominam, że założyliśmy dwie, na każdą nogę, czyli na każdy skok. Jeżeli dokładnie przeczyta, można podać także tło napisu, tło tej obrączki. Jeżeli znalazca zrobi to dokładnie i wypełni formularz Stacji Ornitologicznej Muzeum i Instytutu Zoologii PAN w Gdańsku, to stacja powiadomi go, jaki to był ptak, kto go zaobrączkował, w jakich okolicznościach. I ja również, jako obrączkarz, dostanę taką informację. I na to czekamy wszyscy – tłumaczy Leszek Damps, ornitolog i pracownik Pomorskiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt „Ostoja”.