Wehikuły czasu wyjechały na ulice Gdyni. 45 lat Ikarusów
Kultowe autobusy pojawiły się na gdyńskich ulicach. Chodzi o Ikarusy serii 200. Za ich sprawą w niedzielę, 18 października mieszkańcy i odwiedzający miasto turyści mogli przenieść się w czasie lub wybrać się na sentymentalną wycieczkę. Bezpłatne przejazdy odbyły się w ramach 45. rocznicy wprowadzenia do ruchu tych pojazdów w Trójmieście. Autobusy kursowały na linii 152. Nie zabrakło też prezentacji i przejazdu specjalnego.
Ikarusy to legendy komunikacji miejskiej i kultowe autobusy, które do dziś wzbudzają zainteresowanie. Pojazdy węgierskiej produkcji po raz pierwszy wyjechały na trójmiejskie ulice w październiku 1981 roku. Od ich debiutu mija właśnie 45 lat. Z okazji jubileuszu Stowarzyszenie Grupa Tramwajowo-Autobusowa WPK GG przygotowało specjalne wydarzenie. W niedzielę, 18 października mieszkańcy Gdyni, odwiedzający miasto turyści i miłośnicy komunikacji miejskiej mogli zapoznać się z autobusami marki Ikarus serii 200, poczuć klimat dawnych lat i wybrać się na przejażdżkę.
Obchodzimy 45. rocznicę wprowadzenia do ruchu autobusów marki Ikarus serii 200. W październiku 1981 roku tego typu autobusy wyjechały na trójmiejskie ulice i na stałe wpisały się w ich krajobraz. Przez prawie 30 lat przewinęło się kilkaset tych pojazdów. We współpracy z ZKM Gdynia zorganizowaliśmy bezpłatne przejazdy Ikarusami. Dla pasażerów mamy pamiątkowe bilety, które będą rozdawane przez naszą obsługę. Każdy autobus jest inny. To takie nasze wehikuły czasu, którymi możemy się przenieść do lat 80. i 90. – mówi Cezary Kamiński, prezes zarządu Stowarzyszenia Grupa Tramwajowo-Autobusowa WPK GG.
Wideo i montaż: Sławomir Okoń
Wydarzenie zainaugurowała prezentacja. Na pętli przy Węźle Franciszki Cegielskiej stanęły cztery zabytkowe autobusy, do których można było wejść, rozsiąść się i poczuć się, jak kiedyś. Następnie odbyła się uroczysta parada. Wszystkie pojazdy przejechały przez centrum Gdyni, ciesząc oko przechodniów. A potem włączyły się w obsługę linii 152. Co 30 minut odbywają się dodatkowe kursy historycznymi Ikarusami z Małego Kacka na Oksywie i z powrotem. Okazja na przejażdżkę jeszcze do godz. 17:30.
Dla wielu pasażerów była to sentymentalna podróż pełna wspomnień. A dla uczestników młodszego pokolenia możliwość zobaczenia, jak dawniej przemieszczano się po mieście.
Chciałem pokazać dziecku, jakim autobusem ja jeździłem do szkoły. Okazja się trafiła akurat dziś. Czuję się jak kiedyś, naprawdę. Zasadniczo wspominałem to jako coś bardziej ekstremalnego. Jest całkiem komfortowo, ku memu zaskoczeniu. Nie zawsze jest okazja, żeby zobaczyć taki pojazd. Ja je pamiętam, niektórzy nie mieli okazji ich jeszcze zobaczyć, więc kiedy jak nie w takie dni – mówi Beniamin, uczestnik przejazdu Ikarusem.
Część z tych Ikarusów jest sprowadzona z naszego miasta, z Łodzi. Tak że fajna atrakcja i fajny sposób na spędzenie pochmurnej niedzieli i zobaczenie kawałka Gdyni. Bardzo fajna inicjatywa – podkreśla Marta, uczestniczka przejazdu Ikarusem.
Bardzo fajna przejażdżka w taki pochmurny dzień. Morze szaleje, a tutaj sobie zwiedzamy Gdynię – dodaje Małgorzata, uczestniczka przejazdu Ikarusem.
Świetny powrót do lat 90. Trzęsło jak kiedyś, było dobrze – podsumowuje Juliusz Dziembowski, uczestnik przejazdu Ikarusem.
Pasażerowie uczestniczący w przejeździe specjalnym Ikarusów w Gdyni (fot. Magdalena Czernek)
Na ulice wyjechały autobusy z Gdańska, Bydgoszczy i Łodzi. Były to: Ikarus 280.33 z 1987 roku od „Czerwonego Ikarusa” z Łodzi, Ikarus 280.70E z 1997 roku od „Ikarusa & Mercedesa” z Bydgoszczy oraz Ikarus 280.49 z 1986 roku od „Przystanku Ikarus” z Bydgoszczy, a także Ikarus 280.70E z 1997 roku z Fundacji Retro Zajezdnia z Gdańska. Aby pojazdy mogły wciąż być sprawne i zachwycać pasażerów, potrzeba sporo pracy i środków finansowych. Jednak właściciele autobusów to pasjonaci, którzy dbają o Ikarusy i sprawia im to przyjemność.
Autobusy marki Ikarus zrewolucjonizowały komunikację miejską po latach 70. Są to autobusy mało awaryjne, bardzo pojemne, dużo ludzi tam wchodzi. Mają dobrą wentylację. Nie mają klimatyzacji, ale jeśli otworzy się okna i lufciki dachowe, naprawdę bardzo przyjemnie się podróżuje, nawet przy wysokich temperaturach. Części są coraz mniej dostępne w Polsce, dlatego z kolegą jeździmy do Budapesztu po części, żeby mieć po prostu z czego naprawić autobusy, aby one były cały czas w pełni sprawne – mówi Patryk Gulcz, właściciel Ikarusa z Bydgoszczy.W sobotę, 17 października podobne wydarzenie zorganizowano w Gdańsku.
Dużo pieniędzy jest potrzebne, dużo pracy, trochę znajomości techniki. Nie jest to jakaś kosmiczna konstrukcja, ale ze względu na swoje lata i stan zużycia wymaga jednak pracy i opieki. Szczególnie jeżeli chodzi o elementy blacharskie. Ikarus to wieczna walka z rdzą. Jednak gwarantujemy niezapomniane przeżycia. Będzie trzęsło, będzie głośno, będzie specyficzny zapach. Każdy sobie przypomni jak było 30 lat temu – uzupełnia Damian Misiak, właściciel Ikarusa z kolekcji „Czerwony Ikarus” firmy PIROS z Łodzi.