Wyjątkowy jubileusz. Gdynianka świętowała 100. urodziny
Gdynianka z wyboru, dorastała wraz z miastem, uwielbiana mama, babcia, prababcia i praprababcia, mistrzyni szarlotki. Do grona gdyńskich stulatków dołączyła Irena Zielonka, równolatka miasta z morza i marzeń. W imieniu Aleksandry Kosiorek, prezydent miasta i wszystkich gdynian list gratulacyjny i bukiet kwiatów dostojnej jubilatce przekazali Tadeusz Szemiot, przewodniczący Rady Miasta i Maciej Zielonka, wiceprezydent, a prywatnie wnuk stulatki.
Są chwile, w których czas zdaje się zatrzymywać. Tak było podczas wyjątkowych urodzin pani Ireny, która właśnie dołączyła do grona gdyńskich stulatków. W otoczeniu dzieci, wnuków, prawnuków a także jednej praprawnuczki i licznie zgromadzonych bliskich, którzy przybyli na tę uroczystość z całej Polski, a nawet spoza granic kraju, świętowała swoje setne urodziny – pełne wzruszeń, uśmiechów i wspomnień.
Przybyliście Państwo na urodziny pani Ireny w tak dużym gronie, w życiu jedną z najważniejszych wartości jest umiejętność tworzenia wspólnoty, wspaniałej rodziny za tą szczególną umiejętność chciałbym przekazać pani Irenie gratulacje i wyrazy podziwu – mówił podczas uroczystości Tadeusz Szemiot, przewodniczący Rady Miasta. – Każde pokolenie w naszym mieście dokłada cegiełkę do wspólnego projektu jakim jest Gdynia. W tym roku ten projekt ma już sto lat, pani Irena też świętuje ten piękny jubileusz. Wszystkiego dobrego przez następne lata, dziękuję, że mogę tu być.
Przedstawiciele gdyńskiego samorządu: Tadeusz Szemiot, przewodniczący Rady Miasta i Maciej Zielonka, wiceprezydent, podczas urodzin pani Ireny (fot. Michał Puszczewicz)
Od początku związana z Gdynią
Jubilatce, w imieniu Aleksandry Kosiorek, prezydent miasta, list gratulacyjny z życzeniami najlepszych lat w zdrowiu i szczęściu przekazał Maciej Zielonka, wiceprezydent, a prywatnie wnuk jubilatki.
Kochanej babci, wszystkim zebranym, życzę udanej zabawy, mam dzieję, że będziemy się tak dobrze bawić jak na obiadach u babci – cieszył się wiceprezydent.
Pani Irena przyszła na świat tego samego roku, w którym Gdynia uzyskała prawa miejskie, a stało się to 22 lipca 1926 roku, w miasteczku Utrata pod Warszawą. Dwa lata później urodził się jej brat Jurek.
Na zdjęciu rodzeństwo: Irena i Jurek (fot. archiwum rodzinne)
Niebawem warunki życia rodziny miały się zmienić. W całym kraju głośno już było o budującej się Gdyni i możliwościach które stwarzało to miasto. Eugeniusz, tata Irenki, postanowił wyjechać do Gdyni w poszukiwaniu pracy. Znalazł ją jako urzędnik w Urzędzie Morskim. Później do męża dołączyła żona Michalina wraz z dziećmi.
Był rok 1934 roku. Rodzina początkowo zamieszkała na ul. Lipowej (obecna nazwa I Armii Wojska Polskiego). Później przeprowadzili się do nowo wybudowanego bloku ZUS-owskiego przy ulicy Śląskiej, gdzie Irena mieszka do dziś. Właśnie w Gdyni, siedmioletnia Irena rozpoczęła nauka w szkole podstawowej przy ul. 10 Lutego.
Ten okres zakończył się brutalnie dla rodziny, jak i dla większości Polaków. Wybuchła II wojna światowa i do Gdyni wkroczyli Niemcy. Eugeniusz został zatrzymany przez okupanta i wywieziony do obozu koncentracyjnego, gdzie wkrótce zmarł. Tymczasem hitlerowcy wypędzili Gdynian z ich domów i taki właśnie los spotkał rodzinę pani Ireny. Michalina wraz z dziećmi udała się do swojej rodziny w Białej Podlaskiej, gdzie spędzili okupację.
Mama, babcia, prababcia i praprababcia
Rodzina pani Ireny powróciła do Gdyni w 1946 roku. Irena stała się śliczną panną, za którą oglądało się wielu chłopców, ale jej serce wybrało Zdzisława, z którym wzięła ślub w 1952 roku. Doczekali się trojga dzieci: Anny, Jacka i Marii. Irena pracowała między innymi w gdyńskiej firmie PAGED oraz jako intendentka w Przedszkolu nr 7 przy ulicy Władysława IV.
W 2002 roku zmarł mąż Ireny. Stulatkę otacza liczna rodzina: pani Irena doczekała się sześciorga wnucząt, ośmiorga prawnucząt oraz jednej praprawnuczki. W Gdyni mieszka też brat pani Ireny, 98-letni Jerzy Grycmacher, wieloletni przewodnik po Trójmieście.
Sto lat życia, to piękny powód, aby być razem, zatrzymać się na chwilę i podziękować całej rodzinie za piękne wspomnienia. Kochana mamo, dziękujemy Ci za miłość, dobroć i wyrozumiałość którą przekazałaś następnym pokoleniom – mówiły podczas uroczystości dzieci pani Ireny.
Pani Irena w otoczeniu gości, podczas urodzinowego przyjęcia (fot. Michał Puszczewicz)
Wzruszenia nie kryły również wnuki.
Jest od zawsze obecna w naszym życiu, każdy ma związane z nią wspomnienia, skojarzenia, historie, które stały się częścią nas samych – mówili członkowie rodziny obecni na urodzinach. – Dzieciom kojarzy się z podróżami w góry i wyprawami do lasu na jagody, to ona zabierała je do biblioteki i zaszczepiła miłość do czytania. Z kolei wnuki wspominają wspólne wakacje i przygody. Mistrzyni pierogów, szarlotki i najlepsza nauczycielka gry w karty. Nauczyła nas tolerancji, miłości, dbałości o wspomnienia.Recepta na długowieczność pani Ireny?
Styl życia, dużo spacerować, uśmiechać, być dla i wśród ludzi, pomagać potrzebującym – przekazuje stulatka.