„Zjawa III” wróciła do Gdyni po blisko 90 latach
Do Gdyni przypłynął jacht „Tradewinds", noszący dawną nazwę „Zjawa III” – jednostki, na której Władysław Wagner kontynuował pierwszy w historii polskiego żeglarstwa rejs dookoła świata. Dla obecnych właścicieli była to podróż szczególna. Gdy poznali historię jachtu i jego związki z Gdynią, postanowili doprowadzić go do portu, z którego niemal sto lat temu rozpoczęła się jedna z największych morskich przygód w dziejach polskiego żeglarstwa.
We wtorek w Yacht Park Gdynia odbyło się oficjalne powitanie załogi jachtu. Na nabrzeżu żeglarzy przywitały harcerki tradycyjnym chlebem i solą – gestem, który w symboliczny sposób nawiązał do młodzieńczych lat Władysława Wagnera. To właśnie w Gdyni jako harcerz odkrył swoją pasję do morza i rozpoczął drogę, która zaprowadziła go do pierwszego polskiego rejsu dookoła świata.
Chlebem i solą harcerki powitały załogę jachtu „Tradewinds" (ex „Zjawa III”), który po blisko 90 latach ponownie zawinął do Gdyni (fot. Zofia Marczak)
Jacht, który odzyskał swoją historię
Dziś jednostka pływa pod niemiecką banderą i nosi nazwę „Tradewinds". Gdy jednak obecni właściciele poznali jej niezwykłą historię oraz związki z Władysławem Wagnerem, postanowili oddać hołd jej przeszłości.Na rufie jachtu pojawił się napis „ex Zjawa III”, przypominający o jego dawnej nazwie, a na jednym z masztów obok obecnej bandery powiewa również polska flaga. To gest szacunku wobec historii jednostki oraz człowieka, który zapisał się na trwałe w dziejach polskiego żeglarstwa.
To właśnie chęć doprowadzenia jachtu do miejsca, z którego rozpoczęła się historia Władysława Wagnera, stała się powodem wizyty w Gdyni. Dla załogi był to symboliczny finał opowieści rozpoczętej przed wybuchem II wojny światowej.
Wideo i montaż: Dominika Sobiech-Nycz
Historia, która zaczęła się w Gdyni
Władysław Wagner przyjechał do Gdyni jako piętnastolatek. Zafascynowany morzem, wstąpił do morskiej drużyny harcerskiej i szybko postanowił zrealizować marzenie o opłynięciu świata pod żaglami.W 1931 roku odnalazł w pobliżu gdyńskiego portu porzucony kadłub niewielkiej łodzi. Po wielu miesiącach pracy przebudował go na jacht, któremu nadał nazwę „Zjawa”.
8 lipca 1932 roku wypłynął z Gdyni w podróż, która przeszła do historii. Kolejne lata przyniosły sztormy, awarie, brak pieniędzy i konieczność rozpoczynania wszystkiego od nowa. Dwukrotnie musiał sprzedać swoje jachty, a trzecią jednostkę – „Zjawę III” – zbudował własnymi siłami w Ekwadorze.
To właśnie na niej kontynuował wyprawę przez Pacyfik, Australię, Ocean Indyjski i Morze Czerwone, zmierzając z powrotem do Europy.
Tak Zjawa III prezentuje się dzisiaj (fot. Zofia Marczak)
Wojna odebrała mu powrót do domu
Latem 1939 roku Wagner był już blisko zakończenia swojej podróży. Chciał wrócić do Gdyni i zakończyć rejs tam, gdzie wszystko się zaczęło. Nie zdążył.2 września 1939 roku, przebywając w angielskim Great Yarmouth, dowiedział się o napaści Niemiec na Polskę. Wojna przekreśliła jego plany i sprawiła, że do rodzinnego miasta nie wrócił już za życia.
Po wojnie pozostał na emigracji. Zmarł w 1992 roku na Florydzie. Dopiero po śmierci jego prochy zostały sprowadzone do Gdyni i spoczęły na cmentarzu Witomińskim.
Człowiek, który od lat opowiada historię Wagnera
Jedną z osób najlepiej znających życie i dokonania Władysława Wagnera jest kapitan Sławomir Królikiewicz, od wielu lat mieszkający w Kanadzie. Od lat popularyzuje historię pierwszego Polaka, który opłynął świat pod żaglami, organizuje spotkania poświęcone Wagnerowi i angażuje się w upamiętnianie jego dorobku.Jak sam z uśmiechem przyznaje, czuje z Władysławem Wagnerem szczególną więź. Obaj urodzili się tego samego dnia, co uważa za niezwykły zbieg okoliczności. To właśnie kapitan Królikiewicz był inicjatorem oficjalnego powitania jachtu w Gdyni i przybliża dziś mieszkańcom historię niezwykłego rejsu.
Władysław Wagner na pokładzie Zjawy III (mat. prywatne)
Symboliczny powrót
Historia Władysława Wagnera rozpoczęła się w Gdyni, ale wybuch II wojny światowej sprawił, że nigdy nie doczekała swojego naturalnego zakończenia.Po blisko dziewięćdziesięciu latach jacht noszący pamięć o legendarnej „Zjawie III” ponownie zacumował w mieście, z którego wyruszył pierwszy polski rejs dookoła świata.