środa | 24 czerwca 2026 | Imieniny: Jana, Danuty
☀️ 21°C | Dobra | USD 3,78 EUR 4,29 CHF 4,65 GBP 4,98
zGdyni Portal lokalny — wiadomości, biznes, kultura

„Znaki to nie ilustracje”. Śladami Karola Śliwki

· 11 min czytania
„Znaki to nie ilustracje”. Śladami Karola Śliwki
Źródło: Urząd Miasta Gdyni

Karol Śliwka to jeden z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych polskich projektantów znaków graficznych. Jego liczne prace – w tym kultowa i obecna do dzisiaj skarbonka PKO Banku Polskiego – na stałe wpisały się w wizualny krajobraz Polski. Teraz tę opowieść o projektowaniu, pamięci i znakach, które przez dekady towarzyszyły naszej codzienności, zamknęli w kadrach reżyserzy Urszula Morga i Bartosz Mikołajczyk. O tym, jak powstawał dokument „Znaki Pana Śliwki”, odpowiedzieli nam w Gdyńskim Centrum Filmowym.


Mimo przeciwności losu Karol Śliwka w zaciszu swojego mieszkania tworzy ikoniczne znaki graficzne, które ożywiając ponurą komunistyczną Polskę, na zawsze zmieniły oblicze polskiego designu – czytamy w opisie filmu „Znaki Pana Śliwki” w reżyserii Urszuli Morgi i Bartosza Mikołajczyka. Dokument powstawał siedem lat. Co zafascynowało reżyserów w postaci tego projektanta? Na jakie niespodzianki natknęli się po drodze i gdzie możemy obejrzeć film? O to między innymi zapytaliśmy ich podczas rozmowy w Gdyńskim Centrum Filmowym.

Osobom, które dorastały w czasie PRL-u, Karol Śliwka, a przynajmniej jego znaki graficzne towarzyszące naszej codzienności, były doskonale znane. Ale zastanawiam się, czy obecnie młodzież w ogóle kojarzy tę postać. Co was skłoniło, aby zrobić film właśnie o panu Karolu?
Urszula Morga: My też oboje zahaczyliśmy o czasy komunizmu i znaliśmy te znaki, ale nie wiedzieliśmy o istnieniu ich autora, czyli Karola Śliwki. Nie myśleliśmy wtedy w ogóle o projektowaniu w kategoriach, że to jakieś wydarzenie, a na pewno nie myśleliśmy, że to jest dziedzina sztuki. Ale pewnego dnia na wystawie w Muzeum Miasta Gdyni, która była w 2018 roku [„Karol Śliwka. Polskie Projekty Polscy Projektanci” – przyp. red.], zobaczyliśmy, że oto jeden człowiek zaprojektował nasze dzieciństwo, naszą młodość i że my te wszystkie projekty znamy, bo wychowywaliśmy się w ich otoczeniu.

Mimo, że pracujemy gdzieś na styku grafiki i projektowania, mamy od 20 lat w Gdyni studia animacji, to był dla nas duży szok. I to był taki pierwszy impuls do tego, żeby zrobić ten film, że ludzie muszą się dowiedzieć o tym, że to są dzieła jednego człowieka, jednego projektanta.

Wszystkie kosmetyki Warsa, proszki Bis, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, znaczek papierosów, które pewnie palili nasi dziadkowie i ojcowie, albo na przykład znak, który się spotyka na wejściu do lasu, a który ostrzega przed pożarem: z jednej strony choinka, a z drugiej pół ogień – to też jest taki kultowy i znany znak Śliwki, o którym wcześniej nie wiedziałam. Poznałam go dopiero pracując przy tym projekcie.

Natomiast, co jest dla nas dużym zaskoczeniem, okazuje się, że nasz film ma bardzo dużą młodą publiczność. Młodzi ludzie chcą go oglądać. I na szczęście mam wrażenie, że oni są znacznie bardziej otwarci, nie patrzą na to jak na PRL, tylko myślą sobie: ale to było wspaniałe, i chcą to oglądać, chcą się o tym dowiadywać. I z tą intencją weszliśmy w pracę nad tym projektem.

Karol Śliwka z kamerą (fotos z filmu „Znaki Pana Śliwki” w reżyserii Urszuli Morgi i Bartosza Mikołajczyka)
Pana Karol lubił dokumentować swoje życie. I dlatego chciałam podpytać, czy coś was zaskoczyło w pracy nad filmem? Czy już byliście na tyle przygotowani, że wiedzieliście, z czym będziecie się mierzyć?
Bartosz Mikołajczyk: Zaskoczeń było bardzo dużo, bo materiały, które są użyte w filmie, były odkrywane powoli. Przez siedem lat pracy za każdym razem, co roku, były odkrywane nowe rzeczy. Na pewnym etapie pracy zdobyliśmy materiały od córki pana Karola, Małgosi Śliwki, i ona wyciągnęła dla nas z piwnicy 150 dwugodzinnych kaset video. I zaskoczeniem było to, że Karol wszystko nagrywał i to bardzo skrupulatnie, ale dużo też miał takich obserwacji przyrodniczych. Tak że to było fajne, że mogliśmy w filmie pokazać źródło jego inspiracji. To, jak on patrzył na świat. W tych materiałach naprawdę trudno było wyłuskać jego samego, bo to on głównie kręcił. Tak że w filmie, tam gdzie on się pojawia, to głównie nagrywa go zięć, córka albo żona.

U.M.: Albo sam się kręci w lustrze, ale to są rzadkie momenty.

Jak zaczynaliśmy robić ten film, to wiedzieliśmy o istnieniu tylko jednego nagrania. Wtedy pan Karol jeszcze żył i mieliśmy nadzieję, że po prostu nakręcimy dość klasyczny dokument, że pojedziemy do bohatera i będziemy z nim wchodzić w jakiś proces, spróbujemy go namówić na wspólną pracę.

Ale pan Karol nie był już w dobrej kondycji. I Patryk Hardziej, jeden z kuratorów wystawy w Muzeum Miasta Gdyni, powiedział nam, że ma nadzieję, że pan Karol pojawi się na finisażu i że wtedy sobie ustalimy wszystkie szczegóły. Niestety okazało się, że już nie dojechał.

I to był dla nas moment zawahania, czy robić ten film. Ale zdecydowaliśmy się, że robimy, bo wydawało nam się, że właśnie poniesienie tej historii dalej, tej opowieści o Śliwce, jest bardzo ważne.

Natomiast zaczęliśmy szukać. To były takie wykopaliska. Sprawdzaliśmy na przykład, kto z nim robił wywiad i dzwoniliśmy do dziennikarza, że może mają coś na dyktafonie, a może znajdziemy coś na dysku komputera, który też dała nam córka pana Karola.

B.M.:  W ogóle film jest takim patchworkiem, bo nie ma jednej rozmowy z Karolem. Te rozmowy są sklejone z bardzo wielu, bo to są fragmenty nagrane na dyktafon, telefon, robione przez studentów czy przez Patryka Hardzieja. Tak że tam jest bardzo dużo rozmów, które są sklejone w jedną całość. Mam wrażenie, że się to udało, skoro na projekcjach filmu w kinach w całej Polsce są pełne sale.

U.M.: Film jest w tej chwili pokazywany już w prawie stu kinach w Polsce. Premiera była 16 maja. Otworzyliśmy dystrybucję w Noc Muzeów i towarzyszyła temu wystawa w Rotundzie PKO [w Warszawie – przyp. red.].

Więc to był taki piękny powrót Karola Śliwki do Rotundy Banku PKO, którego znak zaprojektował i to jest rekord, bo to znak, który bank używa od ponad pół wieku, w praktycznie niezmienionej formie. 

To jest wystawa oryginałów prac zaprojektowana przez kuratora Patryka Hardzieja, który razem z córką pana Karola założył Fundację Karola Śliwki i dba o tę jego spuściznę. Oprócz tego pokazom filmowym w całej Polsce towarzyszą takie mini-wystawy w holach, w przedsionkach kin, na których można się dowiedzieć więcej o projektancie, filmie i historii znaku.

Film otrzymał nagrodę publiczności na Warszawskim Festiwalu Filmowym, nagrodę dziennikarzy i nagrodę za montaż na 45. Festiwalu Młodzi i Film w Koszalinie. To wszystko pokazuje, że zainteresowanie postacią Karola Śliwki wzrasta, co było naszym pierwszym celem w projekcie.

Mamy nadzieję, że dzięki temu ludzie się dowiedzą o panu Karolu, że wyjdzie trochę z takiego wąskiego, ciasnego grona tylko i wyłącznie projektantów graficznych.

Karol Śliwka nigdy nie uważał się za artystę, przez całe życie uważał się za rzemieślnika i jeśli ktoś chce się dowiedzieć, czy zmienił zdanie, to myślę, że warto zobaczyć film i samemu wyciągnąć wnioski.

Czy te zdobyte nagrody są dla was potwierdzeniem, że warto było poświęcić siedem lat, aby zrobić ten film?

B.M.: Na pewno było warto. Dzięki tym nagrodom mam poczucie, że wykonaliśmy dobrą robotę, chociaż ja lubię robić rzeczy z czystej przyjemności robienia czegoś. Pracując nad tym filmem, robiłem go po prostu dla samej frajdy i przyjemności tworzenia czegoś, obcowania z wybitną postacią.
U.M.: Ten film ma bardzo różnoraką publiczność i to jest trochę taki cel, który sobie postawiliśmy. Testowaliśmy go na młodych, testowaliśmy na młodych dojrzałych, młodych niedojrzałych, na różnych widzach i z taką ogromną radością patrzymy, że rzeczywiście przychodzą na te spotkania po projekcjach ludzie w bardzo różnym wieku.

Ten film jest pokazywany na różnego rodzaju przeglądach, spotkaniach, pokazach i to jest super, że to nie jest film tylko dla grafików, czego się bardzo baliśmy, żeby nie zrobić filmu hermetycznego, dla branży, że oglądają go też ludzie, którzy w ogóle nie mają pojęcia o projektowaniu.

B.M.: Na pewno dużą nagrodą jest to, że ludzie przeżywają ten film emocjonalnie. To nie jest film, po którym wychodzi się z kina i o nim zapomina – ludzie chcą o nim rozmawiać. Czasami po spotkaniu nikt nie wychodzi, tylko zostają i chcą rozmawiać o filmie.
A jak myślicie, z czego to wynika?
B.M.: Myślę, że z tego, że ten film ma bardzo wiele warstw. Tam jest poruszonych bardzo dużo tematów, takich, które trafiają do każdego. Bo do jednego trafi temat miłości bohaterów, do drugiego znaki graficzne, do trzeciego samo projektowanie i zmaganie się z tym, z czym zmagał się Karol. Myślę, że jest dużo takich twórców, którzy czują się rzemieślnikami, a nie potrafią się przyznać, że są artystami.

U.M.: To jest opowieść o wybitnym człowieku, który jednocześnie żyje w taki sam sposób jak my wszyscy. Myślę, że to widzów bardzo zbliża do bohatera, kogoś z krwi i kości. To nie jest pomnik ze spiżu czy jakaś postać ze szklanego ekranu.

Czy z perspektywy czasu zmienilibyście coś w tym filmie? Czy uważacie, że to, co stworzyliście, jest wystarczające?
B.M.: Dla mnie jest wystarczające. Wydaje mi się, że z wielu materiałów świadomie zrezygnowaliśmy, wielu wyborów dokonaliśmy.

Ja już myślę nad następnym filmem, następnym projektem, bo wydaje mi się, że siłą rozpędu warto tę energię angażować w nowe projekty.

W takim razie trzymam kciuki i dziękuję za rozmowę.

O tym warto wiedzieć


Skarbonka PKO Karola Śliwki (mat. prasowe z filmu „Znaki Pana Śliwki” w reżyserii Urszuli Morgi i Bartosza Mikołajczyka)
Prace Karola Śliwki można oglądać do 28 czerwca w godz. 12:00-20:00 na wystawie Gdynia Design Days w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym przy Alei Zwycięstwa 96/98.

Pokazy kinowe dokumentu „Znaki Pana Śliwki” w Trójmieście w najbliższym czasie dbędą się:

  •  27 czerwca o godz. 19:00 w Gdyńskim Centrum Filmowym (Plac Grunwaldzki 2),
  •  30 czerwca o godz. 18:30 w Kinie IKM w Gdańsku (Targ Rakowy 11),
  •  1 lipca o godz. 13:45 w Kinie Kameralnym Cafe w Gdańsku (ul. Lektykarska 4),
  •  7 lipca o godz. 10:30 w Kinie IKM w Gdańsku (Targ Rakowy 11),
  •  9 lipca o godz. 13:30 w Kinie IKM w Gdańsku (Targ Rakowy 11),
  •  11 lipca o godz. 14:30 w Kinie Kameralnym Cafe w Gdańsku (ul. Lektykarska 4),
  •  16 lipca o godz. 15:15 w Kinie Kameralnym Cafe w Gdańsku (ul. Lektykarska 4).

Więcej informacji o projekcje znajdziemy na Facebooku na stronie Znaki Pana Śliwki / Signs of Mr. Plum.

Galeria zdjęć

Pobierz galerię
R

Redakcja zGdyni

Redakcja portalu zGdyni — zespół zajmujący się tematyką lokalną. Śledzimy życie miasta, przygotowujemy zestawienia i poradniki. Źródłem treści są oficjalne komunikaty instytucji miejskich oraz publicznie dostępne informacje.